JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tajemnice hipisowskiego narkotyku LSD

182 447  
424   56  
Mało który chemiczny „rozweselacz” wywarł tak silny wpływ na współczesną kulturę masową, jak dietyloamid kwasu lizergowego, znany powszechnie jako LSD. Przez ostatnich siedem dekad substancja ta interesowała nie tylko miłośników psychodelicznych tripów, ale także lekarzy, psychologów, religioznawców oraz przedstawicieli wojska i służb wywiadowczych. LSD inspirowało wielkich artystów, naukowców i ludzi, którzy uchodzą za wielkich wizjonerów.

Właściwości LSD zaskoczyły jego twórcę

Albert Hofmann prawdopodobnie pozostałby nikomu nieznanym chemikiem, gdyby nie oferta pracy w farmaceutycznym koncernie, gdzie rozpoczął prace nad lekiem mającym stymulować oddychanie i krążenie. W 1943 roku podczas syntezowania LSD naukowiec mimowolnie przyjął niewielką dawkę substancji. Świat mu wówczas zafalował intensywnymi kolorami. Hofmann postanowił przyjrzeć się bliżej tym niespodziewanym efektom ubocznym testując „lek” na sobie. Niedługo po pierwszym kontakcie ze swym wynalazkiem, badacz w zaciszu swego laboratorium zaaplikował sobie 20 miligramów LSD. Nie dłużej niż godzinę po spożyciu „kwasu”, szwajcarski chemik wsiadł na rower i odbył podróż swojego życia, podczas której doświadczył rzeczy dziwnych. Oprócz rewii kolorowych symboli i przerażającej świadomości umierania Hofmann spotkał na swej drodze wyjętą z bajki złowrogą wiedźmę.

W każdym razie takie wrażenie wywarła na nim jego sąsiadka, która z ciemnymi mocami nic wspólnego nie miała... Efekt rozszerzonej świadomości uzmysłowił szwajcarskiemu chemikowi, że całkiem przypadkiem został twórcą psychodeliku, którego działanie jest wyjątkowo potężne nawet przy mikroskopijnych dawkach. Hofmann dostrzegł w swoim odkryciu potencjał, który można by wykorzystać w psychiatrii.

Małe dawki, wielki haj

O jak małych dawkach mówimy? Najlepszy efekt uzyskuje się po spożyciu od 100 do 500 mikrogramów. 0,0005 grama to ilość nie większa niż jedna dziesiąta wagi ziarenka piasku! Dwie jedynie walizki pełne czystego LSD byłyby w stanie wysłać w podróż po krainie fraktalnych jednorożców wszystkich mieszkańców naszej planety (w sumie to nawet łatwe do zrobienia – LSD jest substancją przezroczystą, bezwonną i bezsmakową).

LSD jest jednym z najbezpieczniejszych narkotyków

Może to ryzykowne stwierdzenie, ale biorąc pod uwagę wpływ na fizyczne zdrowie, LSD może pochwalić się opinią jednej z najmniej niebezpiecznych substancji psychoaktywnych znanych ludzkości. Według badań Komisji Doradczej do Spraw Nadużywania Narkotyków, „kwas” zajmuje jedną z ostatnich pozycji wśród czternastu badanych substancji. Dla porównania – alkohol zajmuje miejsce piąte (plasuje się pomiędzy amfetaminą a metadonem). Jak dotąd znany jest tylko jeden przypadek śmierci na skutek przedawkowania LSD – w 1975 roku pewien mieszkaniec Kentucky zaaplikował sobie dożylnie 300 miligramów tej substancji i ze swej bajecznej podróży już nigdy na ziemię nie wrócił (uznajmy, że zaginął gdzieś pomiędzy wymiarami).

Oczywiście, trudno traktować tezę o bezpieczeństwie hofmannowego odkrycia jako główny argument do walki o to, aby LSD trafiło na półki sklepowe w Tesco i okazyjnie było dołączane w formie „gratisu” dla czytelniczek „Życia na gorąco” - substancja ta jak by nie patrzeć ma potężne działanie na psychikę konsumenta. Jednym da metafizyczne, inspirujące doświadczenie, innym zaserwuje głęboką schizofrenię.

CIA i kwasowe tripy

Początkowo wynalazek Hofmanna wykorzystywany był jako dodatek do terapii dla alkoholików, jednak równocześnie „kwasem” interesowało się wojsko i przedstawiciele Centralnej Agencji Wywiadowczej, którzy mieli nadzieję na stosowanie LSD jako środka umożliwiającego kontrolę nad ludzkimi umysłami. Trzeba przyznać, że w czasie Zimnej Wojny badacze z CIA wykazywali się wyjątkową kreatywnością – LSD podawane było m.in. gościom odwiedzającym burdele. Całkiem niedawno na jaw wyszły też dokumenty, które wyjaśniły tajemnicę masowego szaleństwa w pewnej francuskiej mieścinie. Jej mieszkańcy mieli okazję skosztować chleba naszpikowanego potężną dawką LSD. Efekt – ludzie wyskakujący z okien swoich domów, agresywne ataki na sąsiadów, chaos, histeria...

Pewien mężczyzna usiłował utopić się, będąc przekonanym, że w jego brzuchu wije się olbrzymia ilość jadowitych węży. Jednym słowem – Francuzi wzięli udział w niezłej imprezie. W wyniku niekontrolowanych zachowań i związanych z tym wypadków życie straciło pięć osób, a dziesiątki dochodziły do siebie w szpitalach dla obłąkanych.

LSD a praca twórcza

Wiele z przeprowadzonych nad „kwasem” eksperymentów skończyło się zupełną klapą - dość tu wspomnieć o słynnym obserwowaniu wpływu LSD na wysłanych w plener żołnierzy, gdzie jeden z badanych zaplątał się w kabel od słuchawki radiostacji, a drugi wlazł na drzewo, aby karmić leśną faunę. Amerykański rząd nie poddawał się jednak i badania kontynuował. Jednym z ciekawszych był eksperyment, w którym LSD zostało podane rysownikowi. Następnie kazano mu co jakiś czas tworzyć swój autoportret. Pierwszy szkic powstał po 20 minutach od przyjęcia dawki „kwasu”, ostatni po 8 godzinach.

LSD sprawia, że ślepi widzą...

W 1963 roku przeprowadzono badania nad ludźmi, którzy stracili wzrok. Okazało się, że doświadczają oni charakterystycznych, kolorowych geometrycznych wizji, dokładnie tak samo jak osoby, które z widzeniem problemów nie mają.

„Kwas” pomógł przynajmniej dwóm naukowcom otrzymać nagrodę Nobla.

W 1993 roku nagrodę Nobla odebrał Kary Mullis – amerykański biochemik, który opracował laboratoryjną metodę powielania łańcuchów DNA. Naukowiec przyznał, że w latach 70. zażywał niemałe dawki LSD. Kontakt z poszerzającym percepcję narkotykiem miał ogromny wpływ na jego późniejsze prace, za co Mullis osobiście podziękował Albertowi Hofmannowi.

Inną nagrodzoną Noblem osobą był Francis Crick, który stworzył model DNA – podwójną helisę. Naukowiec doznał olśnienia podczas jednego z wielu kwasowych eksperymentów, w których brał udział na przełomie lat 60. i 70.

Steve Jobs też konsumował

Nie tylko wielcy naukowcy i artyści korzystali z dobrodziejstw LSD. Właściwości tego psychodeliku bardzo chwalił sobie m.in. Steve Jobs, który dał się porwać hippisowskiej modzie i w latach 70. dołączył do mocno kwasowej komuny długowłosych lekkoduchów. Swój kontakt z wynalazkiem Hofmanna Jobs uważał za jeden ze szczególnie ważnych momentów swego życia.


Ostatni trip autora „Nowego, wspaniałego świata”.

Aldous Huxley, znany jako autor „Nowego, wspaniałego świata” oraz opisujących meskalinowe doświadczenia „Drzwi percepcji” był wielkim propagatorem zażywania LSD w formie narzędzia do „szukania oświecenia”. Za tą ideą stała też i praktyka – Huxley sporo eksperymentował. Jego ostatni i prawdopodobnie najbardziej spektakularny kontakt z LSD miał miejsce 22 listopada 1963 roku. Żona pisarza spełniła pisemne życzenie umierającego małżonka i na jego łożu śmierci domięśniowo podała mu dwie dawki LSD. Można powiedzieć, że w ten sposób Huxley odbył swój ostatni trip, z którego już nigdy nie wrócił.

Największy producent LSD

Od 1947 roku Sandoz - firma, w której pracował Hofmann, produkowała zawierający LSD lek o nazwie Delysid. Farmaceutyk z powodzeniem wykorzystywany był w psychiatrii (głównie jako element wspomagający terapie odwykowe).

W roku 1967 Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków wykreśliła LSD z listy legalnych substancji. Produkcja „kwasu” zeszła więc do podziemia. W 2000 roku policja zlikwidowała największe laboratorium, które zaopatrywało w LSD 90% światowego rynku. Właścicielem nielegalnej fabryki umieszczonej w opuszczonym silosie rakietowym był niejaki William Leonard Pickard, którego interes przynosił roczne dochody rzędu 36 milionów dolarów! Co tydzień firma produkowała około jednego kilograma czystego narkotyku, co wystarczało na stworzenie 10 milionów dawek. Za swoją wielce dochodową działalność Pickard skazany został na podwójne dożywocie.

A oto "St. Albert and the LSD Revelation Revolution" (tu do zobaczenia w lepszej jakości) autorstwa Alexa Greya, słynnego amerykańskiego artysty, który kojarzony jest z malarstwem psychodelicznym. http://joemonster.org/images/vad/img_24385/46b9e16b148a8f0bd70c87987be2636c.jpg

Spostrzegawczy znajdą poukrywane w jego pracy nawiązania do wielu związanych z LSD postaci. Dla ciekawych - tutaj znajduje się rozszyfrowanie obrazu.


Oglądany: 182447x | Komentarzy: 56 | Okejek: 424 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało